Moja przygoda z Le Petit Marseillais

Jak wiecie jakiś czas temu zostałam wybrana do akcji ambasadorskiej Le Petit Marseillais (KLIK). Nie ukrywam, że hasło AMBASADORKA brzmi dumnie - jedna z niewielu wybranych spośród wielu, aby reprezentować markę. Niestety, w tym przypadku było inaczej - jedna z wielu, aby zrobić odpowiednią  (czyt. darmową) reklamę marce - tak to odbieram. Tak czy inaczej było mi bardzo miło, że do akcji się zakwalifikowałam, jednak nie nazwałabym się ambasadorką.




Paczka przyszła do mnie pięknie zapakowana - zawierała w sobie dwa produkty Le Petit Marseillais plus próbki dla najbliższych i znajomych (KLIK) - prawie na każdym blogu mogliście je zobaczyć ;) Przyznaję, że to było moje pierwsze podejście do francuskich produktów LPM - jakie są moje wrażenia? To w dalszej części posta, a tu parę słów od samego producenta...

"ŚWIAT POŁUDNIA I PROWANSJI
 
Kraina zapachów, kraina barw, kraina nowoczesności i ponadczasowych wartości, kraina harmonii i radości życia...

Gdy poczujesz zapachy Le Petit Marseillais, natychmiast znajdziesz się w Prowansji. Wystarczy, że zamkniesz oczy, by przenieść się na łono natury, znaleźć się wśród sadów, na lawendowym polu, w sosnowym lesie, w cytrusowym gaju lub ogrodzie warzywnym.

Le Petit Marseillais zabierze Cię w spokojną podróż dzięki składnikom oraz przepisom ze środziemnomorskiego Południa. To podróż śladami zapachów, najlepszych dobrodziejstw natury, emocji i „prostych przyjemności Południa”.

Otwórz oczy i w świetle prowansalskiego słońca odkryj szczególną moc niezwykłej palety barw. Le Petit Marseillais od początku stara się rozwiązać tajemnicę magicznego związku między „składnikami, zapachami, barwami i zawartością”.

Le Petit Marseillais jest esencją wartości Południa i obszaru Morza Śródziemnego (naturalności, autentyczności, bliskości i radości życia).

Poznaj naturę Południa z Le Petit Marseillais."*



  
Mleczko nawilżające Le Petit Marseillais do bardzo suchej skóry

"Mleczko nawilżające o kremowej konsystencji jest przeznaczone dla skóry bardzo suchej. Szybko się wchłania dając natychmiastowe wrażenie komfortu i odprężenia. Skóra staje się miękka, nawilżona* i pachnąca.
*nawilżenie wierzchnich warstw naskórka"*

Przenieśmy się do pięknej Prowansji! Co Wam się kojarzy? Pola lawendy, piękne widoki, cudowne zapachy i natura, no właśnie naturalność... Hm... przede wszystkim moje pierwsze pytanie - gdzie te naturalne składniki?:) Parafina, emulgatory, parabeny, silikony, które nie są mi w sumie jakoś bardzo straszne, gdyby nie to, że w większości poprzedzają tak zachwalane w składzie - masło Shea, olej arganowy i słodkie migdały. Jest to jeden minus tego mleczka, ale rzekłabym najważniejszy, który je trochę dyskwalifikuje w moich oczach. Poza tym "szczegółem" - podoba mi się opakowanie, które zapewnia nam higieniczne używanie produktu i zapach! Słodki - może trochę przesłodzony (wyczuwam migdały;), ale trafia w moje gusta. Samo mleczko ma bardzo rzadką konsystencję, dobrze rozprowadza się na skórze i szybko wchłania - świetne na okres wakacyjny. Skóra wydaje się być po nim nawilżona i miękka (stawiam, że za sprawą gliceryny;). Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to drogeryjny produkt (zresztą za drogeryjnymi kosmetykami do pielęgnacji z góry nie przepadam), ale po takiej reklamie mogli się trochę bardziej postarać... Niestety, to była moja pierwsza i raczej ostatnia przygoda z tym mleczkiem.



  
Kremowy żel pod prysznic Le Petit Marseillais Kwiat Pomarańczy

"Kremowy żel pod prysznic Le Petit Marseillais Kwiat Pomarańczy delikatnie oczyszcza i nawilża* skórę. Daje gęstą i łatwą do spłukania pianę o subtelnym i odprężającym zapachu. Pozostawia skórę miękką, nawilżoną* i odżywioną.
*nawilżenie wierzchnich warstw naskórka
 - pH neutralne dla skóry
- produkt testowany dermatologicznie"*

Jak to w produktach do oczyszczania bywa w żelu tym znajdziemy SLS, ale także w tym przypadku olej z nasion słonecznika, ekstrakt z kwiatów pomarańczy, kwasy cynamonowy i lewulinowy i emulgator. Żel nie zawiera parabenów, ma pH neutralne dla skóry - mojej skóry nie podrażnił, ani nie wysuszył. Szczerze mówiąc uwiódł mnie zapachem - słodkim i pudrowym! Tak bardzie mi się spodobał, że kupiłam jeszcze inny wariant zapachowy - Miód Lawendowy (równie cudny). Żel dobrze oczyszcza, ale nie zauważyłam jakiegoś nadzwyczajnego nawilżenia. Poza zapachem - przeciętniaczek z niego - jednak dla zapachów będę kupować ;)




Co do samej kampanii... Tak jak na początku wspomniałam - firma wiedziała co robi ;) Bardzo dobrze przemyślana akcja z ogromną korzyścią dla marki - małym nakładem ogromna reklama internetowa. Czy dla blogerek również z korzyścią? Już nie koniecznie. Z początku (poza ilością wybranych 'ambasadorek') wszystko pięknie itd... Zadaniem ambasadorki było wypełnianie raportów z rozmów jakie przeprowadziłyśmy z osobami, którym wręczyłyśmy próbki itp. Oczywiście nic pod przymusem. OK, spoko ;) Po jakimś czasie zaczęłam dostawać maile - a to z miłym słowem, z jakimś przepisem, z miłą francuską muzyczką... miło ;), ale po chwili z przypomnieniami odnośnie wypełnienia raportu. Nie jeden mail nie dwa - zdecydowanie więcej - później jeszcze doszły do tego sms'y. Hm troszkę za bardzo nachalnie się zrobiło, z początku wydawało się to bardzo miłe - pomyślałam 'super akcja, wszystko dopięte na ostatni guzik', ale po chwili zmieniłam zdanie... Za żel i mleczko? Hm... Na sam koniec jeszcze ankieta dla osób, którym rozdałam próbki. Że co? Mają napisać to co ja już za nie napisałam?! Ludzie... Chyba następnym razem zanim zgłoszę się do jakiejś większej akcji to dwa razy się nad tym zastanowię ;)


A Wy jakie macie zdanie o produktach LPM i o samej marce? :)



6 komentarzy:

  1. Polubiłąm te produkty właśnie za zapachy. A co do samej kampani to też na poczatku maile uważałam za miłe ale z smsami już stanowczo przesadzili.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też byłam Ambasadorką i mam bardzo podobne odczucia. Co do samej marki to z jednej strony produkty są niezłe, ale z drugiej średnio podoba mi się właśnie ich skład, który niewiele ma wspólnego z naturalnym

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam bliżej produktów tej marki, ale jeśli ta organizuje kampanię reklamową powinna bardziej doceniać swoich partnerów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie. W tym przypadku chyba trochę o tym zapomniano...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne zdjęcia! Ja lubię markę i ich produkty - szczegolnie zel z mandarynka.

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuje ;* żele też mnie uwiodły ;) Mandarynka? muszę też spróbować tej wersji zapachowej

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeżeli zechcesz podzielić się ze mną swoją opinią ;) Zapraszam częściej!