Kadry z długiego weekendu

Długi weekend dobiega końca, a ja w końcu mogłam choć trochę wypocząć i się zrelaksować... Szkoda, że wszystko co dobre tak szybko się kończy. Chyba już zacznę myśleć nad jakimś dłuższym wyjazdem. Bardzo tego potrzebuję. A dziś chciałam pokazać Wam parę moich małych ujęć... Natura tworzy cuda!












A wszystko to w ogródku mojej babci :) na Podlasiu w malowniczym Wigierskim Parku Narodowym!

Mam nadzieję, że i Wy skorzystaliście z tej pięknej pogody :)


 

Naturalny makijaż z By Terry

Jakiś czas temu pokazywałam Wam przesyłkę od sklepu Mon Credo KLIK. Dziś przyszła pora by napisać Wam parę słów o produktach jakie miałam okazję poznać. Dzięki uprzejmości Mon Credo mogłam bliżej przyjrzeć się marce By Terry. Balsam do ust skradł moje serce o czym Wam już pisałam KLIK, czy inne produkty tej marki również okazały się godne polecenia? Zapraszam do dalszej części posta. 




Z oferty sklepu Mon Credo wybrałam sobie podkład i korektor. Są to produkty z którymi zawsze mam problem - nie znalazłam jeszcze podkładu ani korektora idealnego. Hmm... nie znalazłam? :)

 ____________________________
Na początek co nie co o marce...  

"FILOZOFIA BY TERRY

BY TERRY to więcej niż marka. Reprezentuje podpis i styl jednej kobiety, twórczyni kultowych produktów, takich jak Touche Éclat dla Yves Saint Laurent, która – wsłuchana w potrzeby kobiet – oferuje im wyjątkowe i zaawansowane technologicznie produkty.
Gdy TERRY mówi o makijażu, luksus to pierwsza rzecz, która przychodzi jej do głowy, zgodnie z jej definicją tego słowa: „Luksus to to, co rzadkie, stworzone starannie i z wielką dbałością, wyrażające prawdziwą znajomość tematu”. Unikatowość, kreatywność, wykonanie, spójność i nowoczesność są więc głównymi składnikami jej marki."*







"Stworzony dzięki oryginalnej technologii I.M.C®, profesjonalny multi-aktywny, ultra-liftingujący podkład dostosowuje się do Twojej skóry, zapewniając jej optymalne krycie i naturalnie piękny wygląd. Stworzony dzięki oryginalnej technologii I.M.C®, profesjonalny multi-aktywny, ultra-liftingujący podkład dostosowuje się do Twojej skóry, zapewniając jej optymalne krycie i naturalnie piękny wygląd. Cover Expert natychmiast niweluje wszystkie rodzaje niedoskonałości, likwiduje oznaki zmęczenia nie tworząc efektu maski. Wysokiej jakości składniki i kwas hialuronowy tuszują i wypełniają zmarszczki oraz przeciwdziałają starzeniu się, a mikrokapsułki z czystymi pigmentami wyrównują koloryt cery sprawiając, że jest ona aksamitna i wyraźnie młodsza."*

Zacznijmy od podkładu. Wybrałam owiany dobrą sławą  Cover-Expert nr 3 Cream Beige. I szczerze mówiąc nie dziwię się dlaczego zbiera tak pozytywne opinie! Przede wszystkim podkład okazał się idealnie dopasowany kolorystycznie do mojej skóry!!! Podkład od MAC o którym jakiś czas temu pisałam KLIK - się chowa. Odcień nr 3 ma jasny kolor o żółtych tonach - ideał! Pięknie się wtapia w skórę (ale to naprawdę pięknie - jestem pod jego ogromnym wrażeniem), nie tworzy maski tylko drugą skórę (teraz dopiero wiem co to znaczy:)). Ma aksamitne wykończenie, jest lekki, ale zarazem ma dobre, ale naturalne krycie- oczywiście krycie można stopniować dokładając kolejną warstwę - podkładem tym nie zrobimy sobie krzywdy. Podkład na skórze nie ciemnieje i utrzymuję się przez cały dzień. Twarz wygląda na wypoczętą i promienną. Produkt ten nie podkreśla suchych skórek i nie zapycha skóry. Zapach ma bardzo przyjemny kremowo-kwiatowy(?). Po prostu ideał. TAK ZNALAZŁAM IDEAŁ!!! I po wykończeniu tubki z pewnością kupię kolejną.






"Przeciwzmarszczkowe ujędrniające serum w podkładzie.
Korektor pod oczy, który łączy w sobie przeciwdziałanie efektom starzenia i ujędrniające działanie Mimetic Factor z odmładzającym kamuflażem FTC - Flawless Time-Control. Prawdziwa osobliwość skierowana do walki ze zmarszczkami wzmocniona technologią Densiliss."*
 
Korektor.
Posiadam odcień nr 2 Vanilla Beige. Jest to odcień w żółtej kolorystyce, jednak jest on bardziej różowy niż podkład. Na szczęście mi to nie przeszkadza, ponieważ korektor pięknie współgra z podkładem i nie odcina się od reszty. Korektor ten podobnie jak podkład świetnie stapia się ze skóra, nie wysusza skóry a wręcz mam wrażenie, że ją nawilża, nie podkreśla suchych skórek i nie wchodzi w załamania ani w zmarszczki. Nie ciemnieje i nie zmienia swojego koloru na skórze. Używam go głównie pod oczy. Krycie ma na dobrym poziomie, jednak ja mam spore cienie pod oczami i nie ukrywam, że jak dla mnie mógłby mieć jeszcze większe. Zapach ma delikatny i kremowy - to chyba coś co charakteryzuje produkty do twarzy By Terry. Nie mogę też pominąć aspektu wizualnego - opakowania kosmetyków By Terry są porządne, proste i eleganckie, nie sposób nie zwrócić na nie uwagi ;)




Produkty By Terry tak bardzo mnie zauroczyły, że sama zaopatrzyłam się jeszcze w puder wykańczający i w róż do policzków. Puder HYALURONIC HYDRA okazał się strzałem w dziesiątkę! Wspaniale wyrównuje cerę i ją ujednolica. Wygląda naturalnie, nie bieli i nie tworzy maski i co ważne bardzo dobrze matuje, ale nie jest to płaski mat. Świetnie stapia ze sobą wszelkie kosmetyki nałożone na twarz - podkład, bronzer, róż itd. Sprawia, że makijaż utrzymuję się na skórze przez cały dzień bez zbędnych poprawek. Jest bardzo wydajny - wystarczy odrobina by pokryć nim całą twarz. Jest to najlepszy puder z jakim miałam do tej pory do czynienia. Co do różu to jeszcze za wiele o nim nie mogę powiedzie.


podkład, korektor i puder By Terry - róż Benefit Rockateur, bronzer The Balm Bahama Mama



Produkty do makijażu marki By Terry mnie zauroczyły. Przede wszystkim cenię sobie w nich naturalny efekt, ale i mega trwałość. Łączą w sobie same zalety - w końcu znalazłam to czego szukałam.

Z ofertą marki możecie się zapoznać na stronie internetowej sklepu Mon Credo - do czego serdecznie zapraszam!



Pomadki Sleek LIP 4 LIPSTICK PALETTE - Siren, Showgirl i Ballet

Ostatnio obiecywałam, że powrócę do regularnego pisania. Miałam wiele pomysłów, energii oraz zapału. Dzięki pomocy Agaty z bloga www.agatabloguje.pl zmienił się wygląd mojego bloga. W końcu prosty i minimalistyczny - mój wymarzony ;) Agata dziękuję!!! Wszystko szło po mojej myśli, niestety rzeczywistość mnie dopadła... Ogrom pracy, choroba itd. i znowu na pisanie braknie czasu. Mam nadzieję, że pomimo to czasem tu zaglądacie ;)

W końcu znalazłam chwilę i dziś chciałam pokazać Wam cudne pomadki Sleek - które otrzymałam dzięki uprzejmości sklepu Letsbeauty.




Miałam okazję zapoznać się bliżej z trzema paletkami - Siren, Showgirl i Ballet. Pomadki mieszczą się w bardzo eleganckich, czarnych paletkach. Bardzo lubię takie opakowania - poręczne, proste i bez zbędnego przepychu. Takie rozwiązanie (mała paletka po cztery odcienie) bardzo mi się podoba - dzięki temu mogę mieć ulubione kolory zawsze pod ręką. W środku po otworzeniu paletki widzimy - lusterko, które moim zdaniem jest bardzo pomocne! Jest tylko jeden mały minus - matowe i jeszcze do tego czarne opakowanie bardzo łatwo się brudzi :)





Paleta mieści w sobie cztery soczyste kolory - Love Me, Desire Me, Miss Me i Kiss Me. Odcienie czerwieni i pomarańczy. Kolory idealne na okres wiosenno-letni :) Pomadki te mają bardzo intensywne i neonowe kolory. Niestety, nie są to odcienie dla każdego - dla odważnych kobiet lubiących mocno podkreślać swoje usta będą idealne. Ja osobiście jestem nimi zauroczona! Uwielbiam kolor, mocny KOLOR na ustach ;) Oczy mogą być delikatnie podkreślone, ale usta muszą kusić kolorem. Mam świadomość tego, że nie każdy na co dzień preferuje takie odcienie, bardziej się nadają na jakieś większe wyjście. Każda z pomadek ma inną konsystencję - są to kolory o wykończeniu matowym, satynowym i błyszczącym - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Kosmetyczna Hedonistka pięknie uchwyciła te kolory na swoich ustach - KLIK.





Paleta zawiera w sobie cztery różne odcienie różu - Lola, Jewel, Vegas, Dancer! Idealne dla kobiet kochających róż na ustach :) Pomadki - tak jak w poprzednim przypadku są świetnie napigmentowane i wspaniale rozprowadzają się na ustach! Intensywne kolory, każdy o innej konsystencji. Idealnie uchwyciła je na ustach Riki tiki - KLIK. Każdy kolor z paletki ma coś w sobie, jedynie najciemniejszy odcień najmniej przypadł mi do gustu.





Ballet.
Kolejne cztery kolory, które idealnie ze sobą współgrają - Tatu, Pile, Swan Lake, Pirouette. Odcienie idealne dla kobiet, które lubią delikatny i stonowany kolor na ustach co dzień. Paletka ta z początku spodobała mi się najbardziej, jednak po jakimś czasie zeszła na trzeci plan niestety.  Po dłuższym użytkowaniu najbardziej spodobał mi się ostatni różowy odcień. Pozostałe wyglądają ładnie w opakowaniu, ale nie koniecznie na moich ustach. Całe szczęście, że mając te paletki nie jesteśmy ograniczeni tylko do czterech odcieni ponieważ, możemy je dowolnie ze sobą mieszać i wtedy uzyskujemy idealny dla siebie odcień! Na blogu Martyny Molendy możecie zobaczyć jak wyglądają te kolory na jej ustach (a wyglądają cudownie, szczerze zazdroszczę - na moich ustach tak pięknie nie wyglądają) KLIK.






Jeżeli, jesteście zainteresowani pomadkami Sleek to znajdziecie je w sklepie LetsBeauty. W asortymencie sklepu jest również wiele innych produktów Sleek. Moim zdaniem jest to marka, która ma przystępne ceny i bardzo dobrej jakości produkty warte uwagi. Jestem bardzo zadowolona, że te paletki zasiliły moją kosmetyczkę!



Wygraj balsam do ust By Terry!!! - WYNIKI

Ostatnio pisałam Wam o świetnym balsamie By Terry (KLIK). Dziś mam dla Was niespodziankę! Dzięki uprzejmości sklepu Mon Credo mam dla Was jedną sztukę tego wspaniałego balsamu :)




Konkurs jest bardzo prosty ;) wystarczy:

Polubić profil Świat Miki (KLIK) i sklepu Mon Credo (KLIK) na facebook'u i odpowiedzieć na pytanie konkursowe...

Ile jest odcieni balsamu By Terry BAUME DE ROSE COULEU??

ODPOWIEDŹ ZNAJDZIECIE NA STRONIE INTERNETOWEJ SKLEPU MON CREDO www.moncredo.pl 







Do wygrania jest cudowny balsam do ust By Terry BAUME DE ROSE COULEUR 3- Cherry Bomb!!! :)

Odpowiedzi zamieszczajcie w formularzu ;)



Regulamin

  1. Organizatorem konkursu jest blog Świat Miki;
  2. Sponsorem nagrody jest sklep Mon Credo
  3. Konkurs trwa od 13.04.2015 - 27.04.2015.
  4. Wyniki ogłoszone zostaną w ciągu 3 dni od zakończenia zabawy.
  5. Wszyscy biorący udział muszą mieszkać na terenie Polski i być osobami pełnoletnimi.
  6. Aby wziąć udział w konkursie należy prawidłowo wypełnić i przesłać poniższy formularz.
  7. Nagrodzona zostanie jedna osoba.
  8. Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej na blogu oraz na facebooku.
  9. Biorąc udział w konkursie zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.
  10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)






ZAPRASZAM do wzięcia udziału w zabawie!!! :)


ZABAWA ZAKOŃCZONA - Wygrała - Monika Zając

Pani Moniko bardzo proszę o kontakt mailowy :)


PAT&RUB - Otulający balsam do rąk

Bardzo często myję i mocze dłonie, niestety przez to moja skóra bardzo szybko się wysusza. Mam krem w łazience na umywalce, w torebce, na stoliku w pokoju - wszędzie kremy, aby tylko pamiętać, aby ich używać :) Jakiś czas temu wykończyłam krem od Pat&Rub i dziś chciałabym Wam o nim napisać parę słów...




 Co mówi producent:

"Świetny Balsam na każdą porę roku dla skóry dłoni, tej w doskonałej formie oraz tej zmęczonej i suchej.
Naturalne składniki użyte w balsamie odżywiają, nawilżają, zmiękczają, rozjaśniają, koją i uelastyczniają.
Zapewniają ochronę przed czynnikami zewnętrznymi.
Lekka, aksamitna formuła sprawia, że balsam świetnie się wchłania. Naturalny aromat otuli dłonie słodkim i ciepłym zapachem wanilii, karmelu i cytryny.
 
 
Kompozycja:
 
  • Olej słonecznikowy* - nawilża, wygładza, łagodzi,
  • Masło awokado* – natłuszcza i regeneruje i chroni,
  • Ekstrakt z cytryny* – rozjaśnia i odkaża skórę,
  • Masło z oliwek* – wygładza i koi, Kwas hialuronowy* – nawilża i chroni,
  • Naturalna witamina E* – antyoksydant       
    *surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym"*




    Balsam mieści się w bardzo poręcznym 100ml opakowaniu z pompką typu air-less. Nie dość, że wygodnie (mamy w tym przypadku pewność, że produkt zużyjemy do końca) to i bardzo higienicznie. Pompka jest świetna - pozwala dozować tyle produktu ile nam potrzeba. Wersja otulająca, czyli karmel, cytryna i wanilia - słodka kompozycja zapachowa, która moim zdaniem pachnie jak babka cytrynowa, aż ślinka leci :) Nie jest to zdecydowanie zapach dla każdego (warto przed zakupem powąchać), jednak dla takiego łasucha jak ja - ideał! Konsystencja balsamu jest dosyć gęsta i zbita, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i wtedy zyskuje na lekkości. Balsam bardzo szybko się wchłania, na skórze pozostawia lekki film, który sprawia, że nasze dłonie są miękkie i jedwabiste w dotyku. Krem uelastycznia skórę i ją nawilża - sprawia, że dłonie cały czas są w dobrej kondycji. Niestety, nie wiem czy sprawdzi się on u osób z dużym problemem przesuszonych dłoni. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to produkt, który nawilża a nie regeneruje. Co do rozjaśniania to się nie wypowiem, bo nie mam problemu z przebarwieniami na dłoniach.




    Jest to kolejny kosmetyk z Pat&Rub, który uwiódł mnie zapachem ;) Miałyście ten balsam? A może polecacie jakieś inne? :)



Trind - Cuticle Balsam - nawilżający balsam na suche skórki wokół paznokci

W grudniu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu organizowanym przez firmę TRIND. Marka ta pod koniec ubiegłego roku weszła szturmem na polski rynek i zaciekawiła wszystkich swoimi produktami. Na spotkaniu otrzymałam mały upominek - wybór padł na balsam do skórek tej oto marki o którym dziś napiszę Wam parę słów.




Marka TRIND w swojej ofercie ma specjalistyczne preparaty do dłoni i stóp. Firma głównie opiera się na pielęgnacji, ale posiada również w swojej ofercie kolorowe lakiery do paznokci (które w składzie zawierają odżywkę).  Tak jak wcześniej wspomniałam TRIND jest nową firmą na polskim rynku, jednak na świecie istnieje już od 25 lat. Każdy produkt jest najwyższej jakości - formuły oparte na wieloletnim doświadczeniu firmy.




Kto nie ma problemu z suchymi skórkami wokół paznokci??? Ręka do góry? :) Ja niestety, często moczę dłonie i moje skórki w pewnym momencie wyglądały tragicznie! Pomyślałam, że czas coś zmienić i zadziałać na ten uporczywy problem. Dłonie z suchymi skórkami wyglądają bardzo nieestetycznie i nawet piękny manicure z takimi skórkami nie wygląda ładnie. TRIND przyszedł mi z pomocą w najbardziej odpowiednim momencie :) Nie ukrywam, że pokładałam wielkie nadzieje w tym produkcie.




"Preparat do pielęgnacji skórek Trind Cuticle Balsam zawiera duo-liposomy. Są to specjalne liposomy pobudzające skórę do wytwarzania większej liczby nowych, a jednocześnie jakościowo lepszych komórek. Ponadto Trind Cuticle Balsam zawiera ważne składniki nawilżające zdolne do utrzymywania nawilżenia skóry przez dłuższy okres czasu, nawet jeśli ręce wystawione są na przykład na działanie słońca i wody."* 

Opakowanie balsamu niczym nie różni się od opakowania lakieru. Buteleczka z pędzelkiem, który ułatwia aplikację. Zapach bardzo przyjemny - kwiatowy, delikatny :). Formuła i konsystencja balsamu bardzo mi się spodobała - balsam jest beztłuszczowy, o odpowiedniej konsystencji, która nie spływa ze skórek i co najważniejsze produkt bardzo szybko się wchłania. Tak jak wspomniałam balsam jest beztłuszczowy, więc można go używać nawet pod lakier do paznokci nie martwiąc się o jego trwałość :) Dla mnie REWELACJA!





A jak działanie? W tym przypadku się również nie zawiodłam. Wiem, moje recenzję rzadko są negatywne, być może dlatego, że szkoda mi czasu na pisanie o czymś co mi nie odpowiada :) Cudów nie oczekiwałam, ale po tygodniu (codziennego) regularnego stosowania balsamu zauważyłam już efekt. Nawilżenie skórek znacznie się poprawiło - nie widziałam już białej otoczki wokół paznokci :) Po miesiącu zapomniałam już co to są suche skórki! Niestety, gdy przestałam go używać to moje skórki znowu wróciły do stanu pierwotnego. Najlepszym sposobem jest stosowanie balsamu codziennie przez ok 2 tyg a potem 1-2 razy w tygodniu dla podtrzymania efektu. Systematyczność to najważniejsza sprawa, zresztą z każdym kosmetykiem :) ale mi nie zawsze to wychodzi.


 

Jeżeli, macie problem z suchymi skórkami, a oliwki do skórek nie przyniosły Wam efektów lub po prostu nie lubicie mieć tłustych dłoni to polecam Wam zainteresować się balsamem TRIND! Marka ma naprawdę bardzo ciekawą ofertę pielęgnacyjną (KLIK) :) Mnie osobiście kuszą jeszcze lakiery do paznokci od nich :)